Uwaga! Publikacja archiwalna
Oznacza to, że od czasu jej opublikowania pojawiły się zmiany aktów prawnych, mogące wpływać na aktualność poniższej treści. SerwisPrawa.pl nie aktualizuje automatycznie wszystkich publikowanych tekstów zgodnie z obowiązującymi aktami prawnymi.

Jeżeli interesuje Cię uaktualnienie poniższego tekstu pod kątem obowiązującego stanu prawnego - kliknij w link (funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych Użytkowników).

Komentarz tygodniowy

Polecane kancelarie:
Porady prawne dla firm i instytucji
Prawo handlowe
Egzekucja należności

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podniosła stopy procentowe na styczniowym posiedzeniu w celu ograniczenia ryzyka utrzymania się inflacji powyżej celu inflacyjnego w średnim okresie. Jednocześnie RPP nie obawia się o wzrost gospodarczy. W taki sposób RPP uzasadniła swoją decyzję o podwyższeniu stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Tydzień wcześniej GUS podał informację, że inflacja w grudniu wzrosła do 3,1%. Sygnalizowałem, że są jeszcze inne wskaźniki, które pokazują że inflacja będzie wzrastać. GUS poinformował również o tym, że ceny produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) wzrosły o 6,1% w ujęciu rocznym, podczas gdy w listopadzie były na poziomie 4,7%. Jest to kolejny dowód na to, że inflacja będzie stanowić poważny problemem gospodarczy w 2011 roku.
R E K L A M A

 Poza tym, takiemu zjawisku towarzyszy wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw o 5,4% w ujęciu rocznym, które wynosi 3847,91 zł. W tym roku zobaczymy więcej podwyżek stóp, co najmniej jeszcze dwie. W sumie w tym roku podwyżki będą na poziomie 75 punktów bazowych. Biorąc pod uwagę inne czynniki inflacjogenne (wzrost VAT, wysokie ceny paliw, wzrastające średnie wynagrodzenie oraz wysoki poziom konsumpcji krajowej), nie wykluczam czwartej podwyżki o podobnym rozmiarze jak ta styczniowa.
Tymczasem, według informacji podanej przez Główny Urząd Statystyczny (GUS), produkcja przemysłowa spadła w grudniu 2010 o 4,1% w skali miesiąca, co przekłada się na wzrost o 11,5% w ujęciu rocznym. Podobnie (o 12,3%) wzrosła produkcja budowlano-montażowa. Dane o produkcji przemysłowej są pozytywne i mogą zamazać obraz, że nie ma powodu obawiać się o produkcję i w związku z tym, o wzrost gospodarczy. Tymczasem, te same dane w ujęciu miesięcznym pokazują raczej trend spadkowy. A zatem RPP, powinno brać pod uwagę możliwość zahamowania wzrostu gospodarczego w 2011.
 
Dr Richard Mbewe
Główny Ekonomista Domu Kredytowego Notus S.A.
 
Rynki Finansowe
Miniony tydzień upłynął na światowych rynkach akcyjnych pod znakiem korekty. Pomiędzy 14 a 21 stycznia globalny indeks MSCI AC World spadł o 0,70%, co nastąpiło przy 0,49% zniżce na rynkach rozwiniętych (indeks MSCI World) i 2,02% ruchu w dół na parkietach w gospodarkach wschodzących (indeks MSCI EM). W ujęciu regionalnym, ceny akcji: w Stanach Zjednoczonych obsunęły się o 0,76% (indeks S&P500 zakończył tym samym swój nieprzerwany, siedmiotygodniowy i najdłuższy od maja 2007 r. marsz do góry), w Europie spadły o 0,88% (indeks STOXX Europe 600), a w regionie Azji i Pacyfiku zniżkowały o 1,73% (indeks MSCI AC Asia Pacific).
Globalnie, największy wpływ na fakt wyprzedaży akcji miał czynnik chiński. Bardzo dobre wyniki gospodarcze Państwa Środka wskazują, że władze tego kraju będą kontynuowały proces schładzania ekonomii i walki z inflacją. W IV kwartale ubiegłego roku, PKB Chin wzrósł o 9,8% wobec 9,6% we wcześniejszych trzech miesiącach, czyli szybciej niż oczekiwane 9,4% i obecnie duża część analityków spodziewa się, że do ponownej podwyżki stóp procentowych w Chinach może dojść już w przyszłym miesiącu. Dla przypomnienia, ostatnio na taki ruch zdecydowano się 1 stycznia br., kiedy podniesione zostały stopy: depozytowa do 2,75% i pożyczkowa do 5,81%. Wskazuje się również na to, że możliwa jest także kolejna już w tym roku podwyżka stopy rezerw obowiązkowych dla banków. Ostatnia w wysokości 50 pkt. bazowych miała miejsce nieco ponad tydzień temu, bo 14 stycznia z datą wejścia w życie w dniu 20 stycznia. Oczywiście, wiadomym jest, że wiele będzie tu zależało od tempa wzrostu cen na początku tego roku.
Dodatkowo do skali spadku (szczególnie w USA, ale ten negatywny efekt widoczny był po części także w innych regionach), przyczyniło się słabe zachowanie się amerykańskich banków. Wyniki kwartalne Citigroup i Goldman Sachs rozczarowały, a w ujęciu tygodniowym akcje spółek sektora finansowego z indeksu S&P500 straciły na wartości 1,7%.
Z drugiej strony, w Europie ewentualną większą przecenę, ograniczył fakt rekordowego odczytu niemieckiego indeksu Ifo. W styczniu br. wskaźnik ten wzrósł do poziomu 110,3 z 109,8 w grudniu i znalazł się na najwyższym poziomie w historii, czyli od 1991 r. tj. od czasu, kiedy dane te zbierane są dla zjednoczonych Niemiec.  
Na tym słabym tle, swoim wynikiem pozytywnie zaskoczyła warszawska giełda. W dniach 14-21 stycznia najszerszy indeks GPW, czyli WIG, poszedł w górę o 0,81%, a wskaźnik obrazujący zachowanie największych i najbardziej płynnych spółek, tj. WIG20, poprawił się o 1,05% (do 2733,31 pkt). Z kolei wskaźniki średnich i małych spółek, wzrosły odpowiednio o: 0,15% (mWIG40) i 0,86% (sWIG80). Inwestorzy operujący na naszym parkiecie, „odrabiali” straty z pierwszego w tym roku tygodnia handlu, nie przejęli się zbytnio faktem, środowego spodziewanego podwyższenia stóp procentowych przez RPP oraz zdawali się nie zauważać tego, co działo się na innych parkietach, szczególnie tych azjatyckich wschodzących. Nie ma co jednak ukrywać, że na ogólnym obrazie rynku zaważyła bardzo dobra i mocna wtorkowa sesja (WIG20 +2,72%, WIG +1,93%). 
Jeśli chodzi o rynki walutowe, to na przestrzeni ostatniego tygodnia, notowania euro po raz drugi z rzędu wzrosły na całej linii. Najbardziej płynna para walutowa świata, czyli EUR/USD, zwyżkowała o 1,75% do 1,3620, w piątek sięgając poziomu 1,3625 – najwyższego od 23 listopada ubiegłego roku. Inwestorzy kupowali euro reagując przede wszystkim na: opadnięcie napięcia związanego z kryzysem zadłużenia w Eurolandzie oraz dobre dane makro (głównie wspomniany powyżej indeks Ifo). Uczestnicy rynku walutowego zdają sobie sprawę także z tego, że z jednej strony w ostatnim czasie termin podwyżki stóp procentowych w strefie euro uległ przybliżeniu, a z drugiej strony perspektywa zacieśnienia polityki monetarnej w USA jest jaka była, czyli odległa.
Na fali poprawy nastrojów na rynku wspólnej waluty, zyskał także złoty. Co prawda kurs EUR/PLN zanotował tygodniowy kosmetyczny wzrost o 0,15% do poziomu 3,8764, ale już kursy USD/PLN i CHF/PLN spadły odpowiednio o: 1,66% (do 2,8524) i 0,96% (do 2,9792). In plus na złotego, zadziałał też fakt spodziewanej 25 pkt podwyżki stóp procentowych przez RPP na zakończonym w środę posiedzeniu. Rynek szeroko spodziewa się tego, że to dopiero początek cyklu zacieśniania polityki monetarnej, a jego ocenę potwierdziły wszystkie opublikowane w ostatnim tygodniu dane makro z Polski. 
Brak korekty na GPW w Warszawie w ostatnim tygodniu, może się odbić inwestorom, czkawką już w najbliższych dniach. Jest bowiem wiadomym, że w przyrodzie nic nie ginie i różnicę zysków w stosunku do zagranicznych rynków, trzeba będzie prędzej, czy później oddać – osobiście stawiałbym na to, że prędzej. Mała korekta przydałaby się także na złotym – być może wymusi ją w najbliższych dniach analogiczny ruch spadkowy na parze EUR/USD.       
 
Marek Nienałtowski
Główny Analityk Domu Kredytowego Notus S.A.
 
Rynek kredytów hipotecznych
W wtorek 18 stycznia, rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania, określającym ramy prawne w jakich funkcjonuje program „Rodzina na Swoim”. Zmiany na jakie zdecydowała się Rada Ministrów są w naszej opinii zbyt restrykcyjne i istnieje duże ryzyko tego, że ich ewentualne wprowadzenie w życie w tym właśnie kształcie, doprowadzi do samoczynnego wygaszenia się programu, jeszcze przed zaplanowanym na 31 grudnia 2012 r. oficjalnym jego zakończeniem.
Największe nasze obawy budzi fakt zmniejszenia współczynnika kształtującego poziom limitu cenowego z 1,4 do 1,1. Gdyby jego obniżka nie była tak duża, trochę mniej niepokoilibyśmy się faktem wykluczenia z programu mieszkań z rynku wtórnego. A tak i to stanowi powód do zmartwień i to nie tylko dlatego, że w historii całego programu, czyli od 2007 do teraz (bazujemy na danych do końca grudnia ub.r), kredyty na lokale z tego segmentu były zaciągane w 60,5% przypadków w ujęciu ilościowym i 53,6% w ujęciu wartościowym.
Zmniejszenie mnożnika kształtującego maksymalny poziom cen metra kwadratowego nabywanej nieruchomości z obecnie obowiązującego 1,4 do 1,1 spowoduje skokowe i silne zmniejszenie podaży mieszkań dostępnych w ramach programu „Rodzina na Swoim”.
 
Marek Nienałtowski
Główny Analityk Domu Kredytowego Notus S.A.
 

Temat tygodnia
 
Indeks obrazujący koniunkturę w bankach – Pengab jest w trendzie spadkowym od pierwszego kwartału 2010. Ostatnie dane tego wskaźnika ze stycznia 2011 roku pokazują, że koniunktura bankowa spadła po raz kolejny 0,5 punktu do 29,4 punktu. Bankowcy nie są optymistycznie nastawieni co do wzrostu depozytów (zarówno ze spółek jak i z gospodarstw domowych), natomiast przewidują wzrost akcji kredytowej.
A zatem, można zakładać że zanotujemy wzrost gospodarczy, który w dużej mierze będzie napędzany konsumpcją oraz eksportem, a te działania będą finansowane kredytami. Przy postępującym wzroście oprocentowania (zakładam że do końca roku NBP podwyższy stopy jeszcze o co najmniej 50 – 75 punktów bazowych), ta akcja kredytowa może nie być jednak tak dynamiczna, albowiem może być ograniczona skłonnością do podjęcia ryzyka przez kredytobiorców. Tymczasem, stopa euribor jest na najniższym poziomie od 5 lat, co z kolei oznacza, że na rynku zachodnim jest duża podaż pieniądza i te środki mogą być skierowane do Polski. To obniży marże bankowe dla kredytów zdenominowanych w walutach obcych. Może to zachęcać do zaciągania kredytów dewizowych.
Skutkuje to tym, że będzie presja na złotego do umacniania się i zwiększy się atrakcyjność zaciągania kredytów. Biorąc pod uwagę, że w raporcie Pengab czytamy, iż spadnie poziom depozytów, taka sytuacja może być niebezpieczna dla systemu bankowego Polski w dłuższym horyzoncie czasowym. Może powstać swoisty wzrost bańki kredytowej w Polsce, a temu towarzyszy znaczne umocnienie się złotego. W przypadku pojawienia się na rynku jakiejś negatywnej informacji doprowadzającej do znacznego osłabienia złotego, skutki mogą mieć negatywny wpływ na sytuację gospodarczą kraju.
 
Dr Richard Mbewe
Główny Ekonomista Domu Kredytowego Notus S.A.
Data: 2011-01-24
Autor/źródło: DK NOTUS
Kategoria: Gospodarka, Giełda, Waluty, Nieruchomości, Finanse
® 2008 - 2012 SerwisPrawa.pl sp. z o.o. Korzystanie z portalu oznacza akceptację regulaminu.